Od dnia 1 listopada 2007 roku pracownicy z 8 krajów, które wstąpiły do
Unii Europejskiej w 2004 roku (Malta i Cypr uzyskały to prawo od razu), mogą pracować na terenie Wielkiego Księstwa bez
specjalnego pozwolenia. Czy Luksemburg będzie dla Polaków drugą
Irlandią? Czy i tu warto przyjechać, aby odmienić swój los? Znając dobrze
nasze cechy narodowe, sądzę, że wielu spróbuje i wielu się uda.
Specyfika tego małego kraju, gdzie każdy z każdym prędzej czy później ma szansę się spotkać, nie sprzyja
zatrudnianiu „na czarno. Po pierwsze, Luksemburczycy są z natury obywatelami
trzymającymi się zasad prawa. Po drugie, często zaglądają sąsiadowi za
ogrodzenie (które tu, nawiasem mówiąc, jest mało popularne), istnieje więc
uzasadniona obawa, że ktoś o tym przestępstwie powiadomi odpowiednie władze (kary za zatrudnianie pracowników bez pozwolenia wynoszą dla przedsiębiorstw od 5000 do 200 000 €, a dla osób prywatnych od 500 do 10 000 €). A
po trzecie, skoro już możemy tu legalnie pracować,
to dlaczego nie skorzystać?
Zyskamy tym samym wiele przywilejów, które przysługują pracownikowi. Rynek
pracy w Luksemburgu nie jest duży i nie przyjmie zbyt wielu osób. Jest to
jednak rynek, który charakteryzuje się pewną stagnacją spowodowaną dobrymi płacami i niezłą
osłoną socjalną. Wprowadzenie tu większej konkurencyjności znacznie ożywi gospodarkę.
Podstawowym problemem dla Polaków ukierunkowanych do tej pory na język
angielski będzie to, że w Luksemburgu językiem urzędów i prawa jest francuski, co oznacza, że wszystkie formularze, dokumenty, przepisy są po francusku. Bez znajomości tego języka trudno będzie przebrnąć np. przez formalności dotyczące założenia
własnej firmy.
Jeżeli do tej pory nie zniechęciliśmy zainteresowanych przyjazdem do Wielkiego Księstwa, zapraszamy.